sobota, 7 czerwca 2014

Projekt denko #23

Projekt denko jako jedyny zadomowił się na dobre na blogu. Dlatego dziś jego kolejna odsłona - puste opakowania po kosmetykach, które zużyłam w kwietniu i maju. Zapraszam do lektury, może wśród pustych opakowań znajdziecie coś, co zwróci Waszą uwagę. A szczerze powiedziawszy wszystko zasługuje na uwagę, nie ma tu nic, co się nie sprawdziło.




Avon, Krem do rąk z masłem kakaowym - bardzo polubiłam ten krem za lekką formułę, która bardzo szybko się wchłaniała oraz za piękny zapach. 
Elisse, Odżywczy szampon do włosów suchych i zniszczonych - nowość w ofercie Biedronki, przynajmniej dla mnie. Opakowanie nawiązuje do L'oreal Elseve. Świetny szampon, który na 100 % kupię ponownie. Włosy były po nim świeże, odbite u nasady, dobrze się rozczesywały.
Radical , Suchy szamponw tym przypadku nie było całkiem źle, ale z drugiej strony nie było zachwytu. Ot, całkiem dobry suchy szampon. I tyle.
Kolastyna, Refresh, Tonik do twarzy do cery normalnej i mieszanej - całkiem dobry tonik, który służył mi do zmywania resztek makijażu / odświeżania cery / nawilżania. Sprawował się dobrze, nie przesuszył cery, nie spowodował innych zniszczeń. Pewnie kolejnym razem kupię coś innego lub wrócę do micela BeBeauty ale jeśli nadarzy Wam się okazja, to polecam spróbować. 
Batiste, Suchy szampon XXL Volume - pierwszy szampon Batiste, który miałam okazję używać i na pewno nie ostatni. Był świetny, włosy wyglądały po nim świeżo, były puszyste, odbite od skóry, efekt utrzymywał się długo. Do tego przyjemny, nie duszący zapach, co było minusem w przypadku niektórych suchych szamponów. 
BeBeauty, Spa Japonia, żel pod prysznic z ekstraktem z alg - jeden z najlepszych żeli jakich kiedykolwiek używałam. Po myciu nie było potrzeby używania balsamu, skóra była gładka i bardzo miękka. Do tego cudowny zapach, delikatny ale jednocześnie trwały, który wyczuwalny był długo po prysznicu.
Under Twenty, Multifunkcyjny antybakteryjny krem bb - nie jestem całkowicie przekonana z powodu aplikacji. Miałam problem z nakładaniem kremu pędzlem, którym nakładam od dłuższego czasu praktycznie wszelkie podkłady i kremy koloryzujące. W tym przypadku trzeba było uruchomić paluszki. No i jak dla mnie, mimo że należę raczej do bladolicych, był za jasny.
Pharmatheiss Granatapfel, krem nawilżający - jak dla mnie zbyt treściwy, zbyt nawilżający, za ciężki. Z racji tego, że szkoda było go wyrzucić, zużyty jako balsam po goleniu nóg.


L'oreal, Mat' Magique - podkład w musie. Konsystencja była całkiem ciekawa, szczególnie dla osób, które nie lubią podkładów tłustych, lejących etc. Z trwałością nie było już tak dobrze, ale mnie osobiście ciężko dogodzić w kwestii podkładów. Ten kupiłam w CND za 19,99 zł o ile dobrze pamiętam, więc nie żałuję, choć pewnie po raz kolejny bym się nie skusiła.

Yoskine, Szafirowy peeling przeciwzmarszczkowy - o tym kosmetyku pisałam już tutaj. Nie zmieniam zdania, jest świetny.

Oriflame, Essentials, krem nawilżający - bardzo dobry krem, bez dwóch zdań. Rewelacyjnie nawilżał, bardzo szybko się wchłaniał. Lekka konsystencja, dzięki czemu nie obciążał. Stosowałam go zarówno pod podkład, jak i zupełnie sam. Na pewno kupię go jeszcze nie raz.

Korektor rozświetlający pod oczy Lovely -korektor, który u mnie sprawdził się wyśmienicie. Krył cienie pod oczami, nie rolował się, był praktycznie niewidoczny, jednocześnie spełniając swoją rolę.

Maybelline, Baby Lips - pomadka kupiona z ciekawości. Zwyczajnie, bez szału, choć niby nieźle. Ale nie rozumiem zupełnie fenomenu Baby Lips, jest wiele znacznie fajniejszych kosmetyków tego typu.

Rimmel, Stay Matte, puder prasowany - jeden z lepszych pudrów, po którym moja cera stosunkowo długo (oczywiście w zależności od warunków) pozostawała w naprawdę dobrym stanie.


 








wtorek, 13 maja 2014

Promocyjnie zakupowo

Witajcie

Zapasy kosmetyczne nieco stopniały, w związku z czym bez większego żalu pozwoliłam sobie na zakupy podczas promocji - 49% w Rossmannie oraz w ramach ostatniej akcji kosmetycznej Biedronki. Poniżej kilka zdjęć produktów, na które się skusiłam.




Biedronka zaskoczyła szczotką do twarzy - urządzenie z 4 wymiennymi nakładkami kosztowało 19,99 zł. Chusteczki zaś są stałym elementem demakijażu - tym razem swoją szansę otrzymały chusteczki Dada.



   


Kolorowo bez szaleństw, za to z biedronkową wersją pędzli Ecotools. Pierwsze użycie już było, myślę że będą ciekawą i wygodniejszą alternatywą dla zabierania na wyjazdy czy imprezy całego arsenału pędzli. Tym bardziej, że mają praktyczne etui. 
 



Wzmożona walka o powrót rzęs do formy trwa. Jako pierwsze do akcji wkroczyło serum Oceanic. Jestem szalenie ciekawa efektów, w związku z czym staram się stosować serum regularnie. Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad jego zakupem, jednak cały czas odstraszała mnie cena. Kiedy więc okazało się, że promocja - 49% obejmuje również serum, postanowiłam je zakupić i wypróbować. Krem i serum L'biotica za 7,99 zł sztuka mają bardzo dobre opinie, w związku z czym w tym przypadku nie było nawet chwili zastanowienia i oba kosmetyki powędrowały do koszyka.
 

czwartek, 8 maja 2014

Powrót na majówkę

Powoli zapominamy, że dopiero co był weekend majowy, który trwał zdecydowanie za krótko, a pogoda nas nie rozpieszczała. Udało się jednak wykorzystać kilka cieplejszych, bardziej słonecznych chwil. W niedzielę, na sam koniec majówki pojechaliśmy na wycieczkę do Iłży, na XVII Turniej Rycerski. Mały zwiastun z imprezy pojawił się już na Instagramie. Poniżej kilka zdjęć, których faktycznie zrobiliśmy ponad 300. 






 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zakupowy odwyk - czy aby na pewno?

Od jakiegoś czasu nie kupuję kosmetyków pod wpływem impulsu. Zauważyłam, że wchodzę do drogerii, oglądam i wychodzę, stwierdzając przy tym, że tak naprawdę dana rzecz nie jest mi do niczego potrzebna. I tak naprawdę dobrze mi z tym, tym bardziej że przekłada się to na sporą oszczędność pieniędzy, które można spożytkować na coś naprawdę potrzebnego lub ..... smacznego. Nie oznacza to jednak, że całkowicie zarzuciłam zakupy kosmetyczne. Kupuję jednak tylko produkty niezbędne, a zapasy sukcesywnie zużywam, co przekłada się na dużą ilość pustych opakowań.

Przechodząc do konkretów, chciałabym pokazać Wam moje skromne zakupy, które poczyniłam w kwietniu. Na chwilę obecną nie potrzebuję już nic innego, stąd już teraz, w połowie miesiąca postanowiłam przygotować post zakupowy. 






Swego czasu miałam kilka podkładów, których używałam zamiennie, w zależności od potrzeb. Teraz doszło do tego, że zostałam z jednym, który jest już na wykończeniu. Przy okazji zamawiania kosmetyków z Oriflame dla moich stałych klientek zamówiłam dla siebie podkład The One IlluSkin w odcieniu Nude Pink. Obawiałam się, że kolor może być nie trafiony, ale okazało się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Fluid Oasis Fresh Dawn z filtrem SPF 35 wzięłam z dwóch powodów - niskiej ceny i wysokiego filtra właśnie. Wiecie już, że od jakiegoś czasu do zmywania makijażu używam płynów micelarnych. Tym razem wybór padł na naturalny oliwkowy płyn micelarny marki Ziaja. Przy okazji zakupów w Biedronce w moje ręce trafił podkład Ladycode by Bell. Zobaczymy czy któryś z tych produktów zostanie ze mną na dłużej. Testowanie czas zacząć.

piątek, 11 kwietnia 2014

Projekt denko #22

Chroniczny brak czasu nie pozwala mi ostatnio nawet na regularne zaglądanie na Wasze blogi, a co dopiero mówić o napisaniu jakiejkolwiek notki. Dziś postanowiłam się jednak zabrać za kolejną odsłonę projektu denko, w ramach którego pokaże Wam, jakie produkty zostały wykończone w lutym i marcu. Denko dwumiesięczne ponieważ w lutym była dosłownie garstka pustych opakowań, w związku z czym doszłam do wniosku, że nie ma sensu pokazywać dwóch czy trzech pustych opakowań. 



Timotei, Intensywna Odbudowa, odżywka do włosów suchych lub zniszczonych z olejkiem z awokado - co do tej odżywki mam mieszane uczucia. A wszystko przez to, że czasami po zmyciu i wysuszeniu włosów okazywało się, że .... odżywka jednak się nie zmyła i zalega na włosach, przez co automatycznie kwalifikują się do ponownego mycia. Pomijając te dziwne przypadki, w zwykłych okolicznościach sprawdzała się całkiem przyzwoicie - włosy dobrze się rozczesywały, były wygładzone i nie plątały się.

Dove, Hair Therapy, szampon do włosów cienkich, pozbawionych objętości - kolejny dowód na to, że przypadkowe zakupy często okazują się bardzo trafione. Szampon gęsty, przez co łatwy w aplikacji. Bardzo dobrze się pienił i rozprowadzał na włosach, a do całego zabiegu wystarczyła naprawdę mała ilość. Szampon nie obciążał włosów, był łatwy w spłukiwaniu. A do tego kupiłam go w Biedronce za niecałe 4 zł.

Barwa Ziołowa, Szampon Pokrzywowy, do włosów przetłuszczających się - kolejny dobry produkt za śmiesznie małe pieniądze. Kupiony w Tesco za niecałe 3 zł. Włosy mył bardzo dobrze, choć po umyciu wymagał odrobiny odżywki, ponieważ włosy były lekko "słomiane", szorstkie. Ale za to muszę przyznać, że włosy po myciu dłużej były świeże. Mankamentem jest w tym przypadku opakowanie. Rozumiem, że za 3 zł nie ma co wymagać cudów. I ja tych cudów nie oczekuję. Ale tak duży otwór w butelce, jak w tym przypadku, powoduje niestety, że wylewa się zbyt dużo szamponu, co wpływa niestety na jego wydajność.




Ziaja, Masło Kakaowe, spray przyspieszający opalanie - hmm, niewątpliwą zaletą tego produktu jest jego wydajność. Miałam go tak długo, aż w końcu okazało się, że minęła data ważności. A spray'u nadal było dobre pół opakowania. Co do działania, to nie mam porównania z innymi produktami tego typu, ale byłam zadowolona.

Perfecta, Pin - Up, Miss Marine, Tropikalne Wygładzenie, Perfumowany peeling do ciała i Perfumowany krem do ciała - o tych dwóch kosmetykach możecie poczytać tutaj

Avon, Skin so soft, olejek nawilżający - porażka. Tyle alkoholu w składzie dawno nie widziałam. Nie ma mowy o nawilżeniu, jest za to podrażniona skóra. 

Organique, Balsam do ciała z masłem shea, Żurawina - rewelacja. Cudowny zapach, który bardzo długo utrzymuje się na skórze i nawilżenie na bardzo wysokim poziomie. Muszę koniecznie wypróbować więcej produktów Organique. W tym przypadku jedyny minus to ograniczona dostępność kosmetyków.








Mariza, Oczyszczająca maseczka do twarzy z glinką zieloną i oczarem wirginijskim - ciężko mi cokolwiek powiedzieć na temat tej maseczki, ponieważ nie dałam rady zużyć jej do końca. Nie mogłam znieść zapachu. Niestety, tym razem zostałam pokonana przez aromaty. 

Be Beauty, Płyn micelarny - rewelacja, kolejne opakowanie, a ja nadal nie zrobiłam mu osobnej recenzji. Wstyd i hańba. 

Nivea, Matujący krem nawilżający na dzień - krem Nivea to przypadek kosmetyku, który początkowo zupełnie mnie do siebie nie przekonał, ale w chwili kiedy zrobiłam drugie podejście do używania, okazał się całkiem niezły. Tyle, że w moim przypadku drugie podejście to używanie kremu na noc. Szybko się wchłaniał, nie obciążał skóry, nie powodował wysypu.




Oriflame, Master Curl Mascara - początkowo nie mogłam się przekonać do szczoteczki. I tak naprawdę do końca się nie przekonałam. Choć efekt na rzęsach był w sumie niezły. A tusz trwały.

Ladycode by Bell, DD Cream - było tanio, a to zdecydowany plus. Ale było też bardzo mało wydajnie. Do tego stopnia, że mogę śmiało powiedzieć, że był to jeden z najszybciej zużytych kosmetyków w mojej karierze makijażowo - blogerskiej. Baaa, w całym życiu. 

Alterra, ochronna pomadka rumiankowa - stosowałam ją zgodnie z przeznaczeniem. Może następnym razem skuszę się na stosowanie pomadki do rzęs, skoro tak wiele z Was twierdzi, że sprawdza się w tym przypadku. 

Reszta wyrzutków to kosmetyki, które były już tak długo otwarte, że zwyczajnie strach było ich używać (błyszczyk Mariza, pomadki Esprit i Catrice) lub też jak w przypadku lakierów - zgęstniały i nie nadają się do niczego.




Avon , Far Away - zapach trwały, elegancki.

Oriflame , Sparkle in Paris - jedne z dłużej używanych perfum. Zapach niby ładny, ale coś mi w nim nie pasowało. Nie potrafię niestety wskazać co.

Miniaturka zapachu Roberto Cavalli - miniaturka, która trafiła do mnie w ramach Glossyboxa. Przyjemny zapach, ale nie kupiłabym go w normalnej cenie. Według mnie nie warto.