sobota, 3 listopada 2012

Projekt denko #11

Jako że mamy już początek listopada, najwyższa pora pokazać Wam i całemu światu, co udało mi się zużyć w październiku. Wydaje mi się, że nie jest źle, baaa, jest wręcz bardzo dobrze.Szczególnie jeśli chodzi o kolorówkę. Tak wielkiego zużycia kosmetyków kolorowych nie miałam chyba nigdy. Po części stało się tak za sprawą dwóch cieni, które miałam chyba od zawsze. Nie pamiętam nawet kiedy je kupowałam. Ale do rzeczy.




W temacie pielęgnacyjno - kąpielowym do kosza powędrowały puste opakowania po naprawdę solidnych produktach.
Kolejne opakowanie chusteczek nawilżających Babydream - skoro kolejne, to chyba nie muszę pisać więcej. Zapewne jeszcze nie raz zagoszczą w mojej łazience.
Płyn do kąpieli Isana Aloes & Yogurt - przyjemny zapach, gęsta piana i przede wszystkim duża wydajność. Płyn służył przez dłuższy czas, a używali go wszyscy domownicy.
Odżywka Phyto - małe opakowanie z Glossybox'a. Małe, ale pozwoliło żebym wyrobiła sobie o tej odżywce naprawdę dobre zdanie. Być może jeszcze kiedyś się spotkamy.
Meridol - płyn dentystyczny, którym uraczyła mnie pani stomatolog.
Kokosowy peeling do ciała Charmine Rose - kolejny produkt z Glossybox'a. Mi bardzo się spodobał, głównie dlatego, że skóra po użyciu była nawilżona i nie potrzebowała dodatkowych balsamów, kremów, co dla takiego leniwca jak ja jest dosyć istotne.
Put&Rub Stymulujący Peeling do ciała Home Spa - przepiękny zapach rozmarynu i cytrusów i bardzo dobre zdzieranie. Szkoda tylko, że miniaturka tak szybko się skończyła, a pełnowymiarowe opakowanie kosztuje aż 99,00 zł. Dla mnie za dużo jak na tego typu kosmetyk.

Kula do kąpieli i mydełko The Secret Sopa Store Argan & Goats były przyzwoite, ale nie są mi do życia niezbędne.




Krem Kolagen i Algi od Celii był w pewnym momencie moim ulubieńcem. Jednak w tej chwili znalazłam coś lepszego dla mojej cery.
Pomadka ochronna Oeparol malinowa - kolejne wykończone mazidło do ust.
AA Maseczka matująco - regenerująca - po pierwszej saszetce byłam zadowolona, druga spowodowała zaczerwienienie i pieczenie. Niestety to nie jest produkt dla mnie.
Puder mineralny Eveline - hmm, szału nie było. Największym plusem w tym wypadku było bardzo ładne, eleganckie opakowanie.
Podkład Revlon ColorStay 150 Buff Chamois - w okresie jesienno-zimowym jeden z moich niekwestionowanych faworytów. Bogata gama kolorystyczna, bardzo dobre krycie i trwałość. Zdecydowanie na tak. 
Essence puder matujący w kompakcie - tak, tak i jeszcze raz tak. To chyba najlepszy puder jaki kiedykolwiek miałam. Wykończę tylko to co mam i kupuję kolejne opakowanie.
Tusz Bell Zig-Zag - o tym tuszu pisałam już tutaj. Kolejna alternatywa dla wszystkich drogich kosmetyków w swojej kategorii.
Cienie Oriflame i Inglot - miałam je już tak długo, że kiedy się skończyły naprawdę się ucieszyłam.
I jeszcze jedno opakowanie chusteczek do demakijażu. Niestety nie spojrzałam jaka firma. Ale były naprawdę w porządku.


I dwa niewypały, które choć nie wykończone musiały powędrować do kosza. Nie dało się tego używać. Pisałam o nich tutaj i tutaj.

No i jak? Chyba sporo się tego uzbierało? 18 produktów to dobry wynik i sporo wolnego miejsca na nowe kosmetyki.

czwartek, 25 października 2012

Paczka od Bingo Spa

Witajcie
W poniedziałek dotarła do mnie paczka z kosmetykami od Bingo Spa, ale niestety nie miałam jak zrobić wcześniej zdjęć, więc dopiero dziś pokazuję zawartość. Na kilku blogach widziałam już, co dostały dziewczyny i muszę przyznać, że szkoda, że rzeczy się powtarzają. Choć w mojej paczce znalazł się jeden produkt, którego u dziewczyn nie widziałam.



W paczce znalazły się kolagen do ciała, serum czekoladowo miętowe do pielęgnacji ciała i maska do twarzy ze 100 % olejem winogronowym. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenia są bardzo dobre, szczególnie biorąc pod uwagę zapach.

środa, 17 października 2012

Paznokcie z Golden Rose 330



Dziś chciałabym Wam pokazać lakier 
Golden Rose nr 330


Wysokiej jakości seria szybkoschnących lakierów do paznokci. Dzięki zawartości protein jedwabiu, lakier chroni i odżywia paznokieć. Wysokiej jakości pędzelek ułatwia aplikację. Posiada bogatą kolorystykę (12,5ml).

Produkt nie zawiera formaldehydu, toluenu, dbp i kamfory (goldenrose.pl)









Opakowanie: dosyć spore, pojemność 12,5 ml
Konsystencja: średnio-gęsta, kremowa
Krycie: na zdjęciach paznokcie pomalowane dwa razy z uwagi na bardzo jasny kolor po pierwszej warstwie
Kolor: bardzo jasny róż, pastelowy, numer 330
Cena: ok 4 zł
Dostępność: małe drogerie, sklep internetowy Golden Rose, stoiska w centrach handlowych 
Lakier ma bardzo ładnym, delikatny kolor, w sam raz na co dzień, jeśli nie mam akurat ochoty na mocny akcent na paznokciach. Jego najważniejszą zaletą jest trwałość. Nie odpryskuje, a na paznokciach pozostaje w nienaruszonym stanie ok 3-4 dni. Po tym czasie wystarczy pociągnąć delikatnie kolejną warstwę i dalej jest ok. 

poniedziałek, 15 października 2012

Balsam do ust Figs & Rouge

Witajcie

Dziś podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie balsamu do ust Figs & Rouge, który trafił do mnie za sprawą wrześniowego Glossyboxa


Figs & Rouge to organiczny balsam do ust z miętą i wyciągiem z drzewa herbacianego. Pięknie pachnie i ochrania nawet najbardziej wrażliwą skórę ust. Można go używać także na inne przesuszone miejsca np. policzki.
Wystarczy posmarować i usta stają się w kilka chwil zdrowe i odżywione.
Zawiera tylko naturalne i certyfikowane składniki (www.wizaz.pl)

Skład: Helianthus Annuus Seed Oil, Butyrospermum ParkiiFruit  Butter, Cera Alba, Mentha Piperita Leaf Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Limonene*, Linalool*.
* naturalny składnik występujący w olejkach eterycznych (skład podany na opakowaniu)


Balsam zamknięty jest w metalowym pudełeczku o pojemności 8 ml. Nie wiem, jak Wam, ale mi opakowanie kojarzy się z popularną w dzieciństwie maścią na przeziębienia z Kotkiem. Balsam ma intensywny, ale przyjemny zapach mięty. Zapach może przywoływać skojarzenia z lekami na katar.

Balsam ma dosyć dziwną konsystencję. Przypomina kiślowatą zawiesinę z drobinkami. Jednak po nałożeniu na usta drobinki znikają, rozpuszczają się pod wpływem ciepła.


Balsam ma właściwości ochronne i nawilżające. Przeznaczony jest do stosowania na przesuszone i spierzchnięte usta i skórę. Jego zadaniem jest ponadto regeneracja drobnych skaleczeń, obtarć i wyprysków (informacje ze strony Ecosotique)

Stwierdzam, że balsam jest genialny. W poprzednim poście pisałam o przesuszeniu skóry na twarzy. Taki sam los spotkał moje usta, którym nic nie było w stanie pomóc. Ostatnimi czasy były przesuszone, czerwone i piekące. I co tu się oszukiwać, nie wyglądały dobrze. Figs & Rouge pomógł im wrócić do formy. Po kilku użyciach usta są nawilżone i gładkie. Balsam nadaje połysk. Usta długo są nawilżone, dzięki czemu nie ma potrzeby częstego smarowania. 

Niestety jest jeden minus. Mianowicie cena. 8 ml balsamu to koszt 19,90 zł. Jak na tak małe opakowanie i produkt, który zużyje się szybko, to dla mnie sporo. Jednak biorąc pod uwagę doskonałe działanie, być może kupię balsam ponownie.
A jak Wasze odczucia? Miałyście kiedyś Figs & Rouge?

 


piątek, 12 października 2012

Październikowe zakupy

Witajcie

Zawitałam dziś po pracy do mojej ulubionej drogerii w celu sprawdzenia czy farba Syoss Czekoladowy Brąz jest może w promocyjnej cenie. Wyszłam bez farby, ale za to z dwoma kremami: Bielenda Orzech & Bursztyn, czyli nasza rodzima wersja kremu BB oraz Ziaja Krem Bionawilżający do cery tłustej i mieszanej Biała Herbata. Kilka dni temu kupiłam jeszcze Matujący krem nawilżający Fresh & Soft z Eveline. Takie kremowe zakupy wynikły przede wszystkim z tego, że skończył mi się krem Celia. Ponadto z jakiegoś dziwnego powodu zmuszona jestem szukać kremu, który powalczy z przesuszoną skórą twarzy. Nie wiem jakiś jest powód przesuszenia, ponieważ ostatnio używałam ciągle tych samych kosmetyków, które mi dobrze służyły. Być może powodem jest przeziębienie, z którym walczę już ponad tydzień. W każdym bądź razie skóra jest sucha, ściągnięta i zdecydowanie mi się nie podoba. Może Ziaja i Eveline pomogą. 

Eveline Fresh & Soft Matujący krem nawilżający kosztował w granicach 10-13 zł.
Ziaja Krem Bionawilżający do cery tłustej i mieszanej Biała Herbata to koszt 5,59 zł
Bielenda Orzech & Bursztyn kosztował 9,99 zł.