piątek, 30 listopada 2012

BingoSpa Serum czekoladowo miętowe do pielęgnacji ciała

Witajcie

W ramach współpracy z BingoSpa w moje ręce trafiło Serum czekoladowo miętowe do pielęgnacji ciała i to właśnie o nim kilka słów w tej chwili.

BingoSpa
Serum czekoladowo miętowe do pielęgnacji ciała



Miętowe orzeźwienie pobudzi Twoje zmysły, a skóra odetchnie pełną piersią! Serum BingoSpa sprawi, że pielęgnacja Twojej skóry stanie się niezapomnianą chwilą, chwilą na którą z niecierpliwością czekasz, chwilą, którą pragniesz, by trwała bez końca... dzięki czekoladzie.
Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wielecennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje suchości skóry. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w  czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein. 
Składniki czekoladowego serum BingoSpa drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują i działają kojąco. Te wyjątkowe właściwości zawdzięczamy obecności w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to:
  • psychoaktywne – ß-fenyloetyloamina, tryptofan, anandamid, 
  • nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina 
  • antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole, głównie flawonoidy i kwasy fenolowych

Puszyste i aksamitne, czekoladowo - miętowe serum BingoSpa do pielęgnacji ciała nasyci skórę odżywczymi składnikami, na długo pozostawi rześki, miętowy zapach ( informacja ze strony BingoSpa )





Pewnie już kiedyś wspominałam na blogu o tym, że jestem balsamowym leniem. Jakoś nigdy nie mogłam się zmobilizować do regularnego stosowania wszelkiego rodzaju mazideł do pielęgnacji ciała. Natomiast w tym przypadku używam serum z dużą dozą przyjemności. I myślę, że główna w tym zasługa przyjemnego według mnie zapachu oraz przede wszystkim konsystencji produktu. 




Serum swoją konsystencją przypomina mus. Nie jest typowym rzadkim balsamem przeciekającym przez palce. Jednocześnie bardzo dobrze się rozprowadza na skórze i szybko wchłania. Skóra jest nawilżona, a co dość istotne nie jest tłusta. Kosmetyk nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, która kleiłaby się do ubrania. U siebie zaobserwowałam takie dziwne, w sumie fajne uczucie, hmmm wiatru na skórze. Nie za bardzo wiem jak to określić:)Taki chłodek na skórze.

Opakowanie to typowy dla BongoSpa plastikowy słoiczek o pojemności 150 g. W sklepie internetowym BingoSpa serum kosztuje 16 zł. Standardowo w moim przypadku pozostaje liczyć tylko na sklepy internetowe, ponieważ z dostępnością stacjonarną nie jest zbyt dobrze.  

Podsumowując, trafił mi się naprawdę wart uwagi produkt, którego używam z nieskrywaną przyjemnością. Zdecydowanie kiedy wykończę serum czekoladowo miętowe wypróbuję inną wersję zapachową. Gdyby przyznawać mu punkty, myślę, że zasługiwałby na naprawdę wysoką notę. Jedyny minus to dostępność, jednak z tym można sobie poradzić. 

Dla zainteresowanych rzut na skład.


*Serdecznie dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie kosmetyków do testowania. Jednocześnie zaznaczam, że nie ma to wpływu na moją opinię.

środa, 28 listopada 2012

Bell Skin Matte Control - hit za grosze

Witajcie

Pewnie nie raz zastanawiałyście się nad stosunkiem jakości kosmetyku do jego ceny. Zapewne tak jak ja nie raz trafiłyście na kosmetyki tanie i dobre oraz drogie i jednocześnie niewarte spojrzenia, nie wspominając o zakupie. Dziś kilka słów o produkcie, który mnie zachwycił. Ceną i jakością. Kolejny przykład na to, że tanie polskie kosmetyki zasługują na miano naszych prywatnych KWC.

Bell
Skin matte control
Trwały fluid matujący



Perfekcyjnie matowy makijaż dzięki absorbującym mikrogąbeczkom. To one nadają skórze świeży, pudrowy wygląd aż do 8 godzin od momentu aplikacji. Podkład doskonale maskuje także drobne niedoskonałości cery. Pozwala skórze swobodnie oddychać. Łatwo się rozprowadza, dzięki czemu makijaż jest lekki i naturalny (Bell)




Ze wszystkimi zapewnieniami producenta zgadzam się w 100 %. Już dawno nie spotkałam się z podkładem, który spełniłby chyba wszystkie warunki by stać się niemal ideałem.W tym przypadku mamy jednak zarówno matowe wykończenie bez efektu maski i przesuszenia, kolor idealnie dopasowujący się do cery i trwałość. A to wszystko w zawrotnej cenie 12,65 zł w sklepie internetowym Bell. Ja swój egzemplarz kupiłam w ramach sierpniowej akcji kosmetycznej w Biedronce za całe 9,99 zł.  

Podkład zapakowany jest w zwykłą plastikową tubkę, a ta dodatkowo w kartonik. Pojemność to standardowo 30 ml, które starcza na dosyć długo. A to za sprawą tego, że wystarczy niewielka ilość na pokrycie całej twarzy. Generalnie do nakładania podkładów używam pędzla, natomiast w tym przypadku aplikowałam metodą tradycyjną przy użyciu mych zgrabnych paluszków.
 



Używałam fluidu w kolorze 01 beige. Swoją drogą, samo słowo "fluid" kojarzy mi się z wytapetowanymi dziewojami z czasów licealnych, czyli już dosyć dawnych:) Kolor dobrze wygląda na jasnej cerze, ale dla osób naprawdę bladolicych mógłby wydawać się odrobinę zbyt pomarańczowy. W moim przypadku, bledziaka, ale nie trupiobladebo wygląda naprawdę ładnie. Stapia się ze skórą, nie odcina się na linii brody czy szyi.





Jeśli poszukujecie akurat produktu tańszego, to myślę, że warto spróbować. Matowa cera, średnie krycie, brak efektu maski, trwałość ok 6 bez poprawek, a w efekcie makijaż wyglądający bardzo naturalnie sprawiają, że kosmetyk może być alternatywą dla wszystkich drogich mazideł.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Allegro

Witajcie

Dziś ogłoszenia parafialne - niekosmetyczne. 
Zapraszam na allegro, gdzie znajdziecie 2 torebki. 
Ich stan jest bardzo dobry. 
Zapraszam.











Czarna torebka ma skazę fabryczną widoczną na zdjęciach, ale nie przeszkadza to w niczym.

sobota, 24 listopada 2012

Ziaja Krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej - czy to na niego tak długo czekałam?

Witajcie

Dziś przychodzę do Was z paroma słowami o kremie, który dzielnie walczy o miano mojego przyjaciela.


Ziaja
Krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej
Biała Herbata




Krem nawilżający o lekkiej, delikatnej konsystencji, z bogatym kompleksem substancji aktywnych. Polecany do cery tłustej i mieszanej.

DZIAŁANIE
  •     Aktywnie nawilża, wygładza i wzmacnia system ochronny skóry.
  •     Łagodzi efekty negatywnego wpływu środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki.
  •     Stanowi doskonały podkład pod makijaż.
SPOSÓB UŻYCIA
niewielką ilość kremu nanieść na skórę i delikatnie wklepać (informacje ze strony firmy Ziaja)




Krem zawitał do mnie w październiku i zastąpił Celię z kolagenem i algami morskimi. W tamtym momencie poszukiwałam kremu, który poradzi sobie z przesuszoną i zaczerwienioną skórą na twarzy. Nie nastawiałam się na spektakularne i ekspresowe efekty, również z uwagi na to, że nie wiedziałam co jest powodem takiego stanu mojej cery. Okazało się, że Ziaja bardzo mocno mnie zaskoczyła.

Opakowanie kremu jest białe, charakterystyczne dla firmy Ziaja. Mały, plastikowy słoiczek, mieszczący standardowo 50 ml kremu. Konsystencja jest bardzo delikatna, choć patrząc na krem w opakowaniu wydaje się dosyć gęsta. Wyczuwalny jest delikatny zapach, chociaż tak naprawdę nie mogę określić jaki. Zresztą świadczy o tym dalekie miejsce substancji zapachowych w składzie. Przy czym zaznaczam, że na składach się nie znam. Dlatego dla zainteresowanych poniżej zdjęcie składu.





Minął już ponad miesiąc odkąd używam kremu z białą herbatą. Śmiało mogę więc wyrazić swoje zdanie na temat jego działania. 
Kiedy zaczynałam stosować krem, moim wielkim utrapieniem było miejscowe przesuszenie skóry twarzy i widoczne gołym okiem suche skórki. Dosyć szybko krem poradził sobie z problemem. Obecnie moja cera jest gładka i nawilżona. Krem doskonale sprawdza się zarówno samodzielnie, ale przede wszystkim jako baza pod makijaż. Stan cery poprawił się na tyle, że jest nawilżona i jednocześnie zmatowiona. Podkład nałożony na krem zdecydowanie dłużej utrzymuje świeżość, nie wymaga szybkich poprawek, ponieważ twarz się zwyczajnie nie świeci. 
Zapewnienia producenta odnośnie nawilżenia, zmniejszenia złuszczania się naskórka oraz łagodzenia podrażnień w moim przypadku sprawdziły się w stu procentach. Biorąc pod uwagę zawrotną cenę kremu, czyli 5,59 zł myślę, że znalazłam kosmetyk, który zostanie ze mną na bardzo długo.

czwartek, 22 listopada 2012

Małe zakupy z Rossmanna

Witajcie

Skuszona 40 % promocją na kosmetyki kolorowe w Rossmannie wybrałam się dziś po pracy zobaczyć czy czegoś nie potrzebuję. Chciałam nawet wcześniej przejrzeć stronę i zobaczyć co wartego uwagi może trafić do mojej kosmetyczki, jednak strona była hmmm przeciążona:) ale wracając do zakupów. Nie potrzebowałam niczego konkretnego, długo się zastanawiałam i w efekcie kupiłam tylko cztery drobiazgi. Zastanawiam się jeszcze nad jakimś podkładem, ale to kwestia głębszego przemyślenia. 



Do koszyka powędrowały:
  • bibułki matujące Wibo - 3,39 zł (cena regularna ok 6 zł)
  • maskara Wibo Growing Lashes - 5,79 zł (cena regularna ok 10 zł)
  • pomadka Wibo Eliksir nr 5 - 5,19 zł (cena regularna ok 6,50 zł)
  • puder Rimmel Stay Matte - 14,99 zł (cena regularna ok 25 zł)