środa, 5 grudnia 2012

Projekt denko #12

Witajcie

Listopada już za nami, grudzień wita nas świątecznymi piosenkami w radio. Najwyższy czas, by pokazać Wam, co zużyłam w ubiegłym miesiącu. Tym razem nie jest tego dużo, ale zdecydowanie są to rzeczy, do których będę wracać. No może poza jedną. Zapraszam do lektury.



Na pierwszy rzut kosmetyki łazienkowe. 
  • Ziaja, Kozie Mleko, Mleczny Kompres, kremowe mydło pod prysznic - przyjemny zapach, nawilżona skóra i ogromna wydajność to najważniejsze plusy produktu. Bardzo lubię wszelkie produkty myjące firmy Ziaja, więc i tym razem się nie zawiodłam. Zdecydowanie kupię ponownie.
  • Szampon i odżywka Garnier, Ultra Doux, szampon odbudowujący i odżywka pielęgnacyjna do włosów suchych i zniszczonych - ostatnio moje ulubione produkty do włosów. Włosy są nawilżone, po użyciu odżywki bardzo łatwo się rozczesują. Jedynym minusem jest słaba wydajność odżywki. Zdecydowanie kupię ponownie.


W temacie kosmetyków pielęgnacyjnych zużycie równie skromne.
  • Kolejne opakowanie chusteczek nawilżających Bambino - uwielbiam.
  • Ziaja, krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej, Biała Herbata - o kremie pisałam już tutaj. Kolejne opakowanie już czeka na swoją kolej.
  • Oriflame, Winogronowa maseczka złuszczająca - maseczka nie została zużyta do końca, ponieważ po drodze spotkałam kilka lepszych produktów. A że termin ważności minął, trzeba się było pożegnać.
  • Nuxe, Krem do skóry mieszanej - geniusz. Idealna baza pod makijaż. Jestem zachwycona i na pewno jeszcze kiedyś go kupię. Mimo wysokiej ceny. 


Kolorowo i zapachowo. 
  • Pomadka Tisane - nie zachwyciła mnie, niestety. Kilka słów o niej tutaj.
  • Max Factor, 2000 Calorie - bardzo dobry tusz, naturalny efekt, zapewne jeszcze kiedyś do niego wrócę. Więcej o nim znajdziecie tutaj.
  • Bell, Skin Matte Control - świetny kosmetyk za grosze, polecam. U mnie zapewne zagości jeszcze nie raz. Poczytać o nim możecie tutaj.
  • Oriflame, Cocktails & The City, Party Queen - woda toaletowa, ładny zapach, ale niekoniecznie trwały. Raczej jednorazowy zakup.
  • Avon, Little Black Dress - genialny i supertrwały zapach, wrócę do niego jeszcze nie raz. Klasyka w najlepszym wydaniu.
  • Oriflame, pędzel do podkładu - dosyć dobry, włosie nie wylatywało, ale po bardzo długim okresie używania musimy się pożegnać.   

6 komentarzy:

  1. Sporo zużyłaś:) muszę spróbować tą odżywkę z Garniera:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o też wykończyłam LBD :( a odżywka Garniera jest moją ulubioną:)

    OdpowiedzUsuń